Górski vs. ITS

Długo to trwało, ale jest. W końcu otrzymałem pismo od jednego z dostawców pytań egzaminacyjnych wzywające mnie do usunięcia ich ze strony www.poprawojazdy.pl. Prawdę mówiąc, to postawiłbym dolary przeciwko orzechom, że pismo takie otrzymam od PWPW w pierwszej kolejności. Podejrzewałem, że w ITS-ie jest pamięć o prawomocnym wyroku Sądu Najwyższego na temat praw autorskich do pytań egzaminacyjnych na prawo jazdy. Nie ma to jednak żadnego znaczenia. Tutaj będę prezentował mój spór z Instytutem Transportu Drogowego. Spór będzie przy otwartej kurtynie a wszystkie pisma, zarówno z mojej strony jak i ze strony ITS będą publikowane.

Tutaj pismo z ITS

Moja odpowiedź mogła być tylko jedna. Istniejący w obiegu prawnym prawomocny wyrok Sądu Najwyższego oddalił kasację jako pozbawioną usprawiedliwionych podstaw (art. 393[13] KPC). Sąd Najwyższy podziela co do zasady stanowisko obu Sądów, zgodnie z którym podstawy wyłączenia spod ochrony prawa autorskiego pytań egzaminacyjnych na prawo jazdy należy poszukiwać w art. 4 pkt 2 PrAut z 1994 r. Zgodnie z treścią tego przepisu nie stanowią przedmiotu prawa autorskiego urzędowe dokumenty, materiały, znaki i symbole. Sądy orzekające przyjęły, że sporne pytania stanowią dokument urzędowy w rozumieniu art. 244 § 1 i 2 KPC.

Tutaj wyrok Sądu Najwyższego, a tutaj moja odpowiedź na pismo z ITS

W mojej odpowiedzi napisałem również, że ostateczny rezultat tego rozstrzygnięcia korzysta z prawomocności materialnej, mocy wiążącej dla innych sądów, instytucji państwowych, a w przypadkach przewidzianych w ustawie także inne osoby muszą brać pod uwagę fakt istnienia i treść prawomocnego orzeczenia sądu. Ale jak to mówił klasyk, sąd sądem a sprawiedliwość musi być po naszej stronie. Czekamy teraz na kroki prawne, chociaż przytoczony artykuł 365 § 1 k.p.c. powinien te kroki skrócić do minimum.

Przypomniałem sobie pewną anegdotę, jak to rozmawia dwóch sędziów. Nagle do pokoju wpada jakiś facet i zwraca się do jednego z sędziów mówiąc: Pies pana żony pogryzł mojego klienta, jestem jego adwokatem, żądam 5000 zł odszkodowania. Sędzia bez słowa wstał wyciągnął pieniądze i wręczył adwokatowi. Ten podziękował i wyszedł.

Na to ten drugi sędzia: stary, przecież ty nie masz żony a tym bardziej ona nie ma psa.

Na to ten odpowiada: przecież wiesz jak to jest, sprawa trafi do sądu, a w naszych sądach to różnie bywa, mogą cię ożenić, kupić psa i kazać wychodzić z nim na spacer o 6:00 rano 🙂

Tylko nie wiem, czy tu należy śmiać się czy płakać w kontekście ostatnich doniesień medialnych o Sądzie Najwyższym. Uważam, że może to być walka Dawida z Goliatem, a moja proca wydaje się mocną, Działanie moje ma na celu wyłącznie pomoc osobom ubiegającym się o prawo jazdy, których zdobycie urosło do niebotycznych problemów, jak w żadnym cywilizowanym kraju. Być może, forma non profit, pro publico bono komuś nie odpowiada?