3000 pytań!! Kto da więcej?

Pytanie, ilość czy jakość? Chodzi oczywiście o te nieszczęsne pytania egzaminacyjne, wokół których jest zawsze tyle zamieszania. A to, że są głupie, a to, że jest ich za mało albo za dużo, że nie są podane do publicznej wiadomości itp. itd. Pozwolę sobie wypowiedzieć w tej sprawie. Otóż uważam, że duża ilość pytań w bazie w żaden sposób nie ma wpływu na weryfikację wiedzy osoby egzaminowanej. Po pierwsze zakres materiału test zbyt mały, aby można było ułożyć dużą ilość sensownych, powtarzam sensownych pytań. Można oczywiście zadać to samo pytanie na kilka sposobów, stosując szyk przestawny. Nasz język jest giętki, posiada bardzo dużo wyrazów bliskoznacznych i wykorzystując je można ułożyć bardzo wiele pytań odnośnie jednej i tej samej sytuacji. Pytanie, po co? Odpowiedź obowiązująca to taka, żeby kursant nie nauczył się na pamięć pytań i nie odpowiadał mechanicznie na pytania widząc np. tylko samą fotografię nie rozumiejąc sensu pytania.

A jak to jest w innych krajach? Niemcy, pytania podstawowe – 526, specjalistyczne dla kat. B – 393. Nie wiem, czy Niemcy uczą się pytań na pamięć, ale na pewno rozumieją pytania, na które odpowiadają. W niemieckim OSK teoria wygląda tak, że min. omawiane są pytania, które są na egzaminie państwowym. Wiem co piszę, ponieważ widziałem to na własne oczy i słyszałem na własne uszy. Pytanie i wszystko, co na nie się składa jest analizowane i omawiane. Czyli, jeżeli jest to fotografia ze skrzyżowaniem to omawia się, co to jest skrzyżowanie, jakie dochodzą i co to są drogi. Jakie występują na danym skrzyżowaniu znaki drogowe i co oznaczają. Jak należy się wobec nich zachować. Omawiani są inni uczestnicy ruchu, jakie maja prawa i obowiązki. Tak omówione konkretne pytanie, nie tylko daje odpowiedź, ale przy tym, kursant uzyskuje dużo więcej wyjaśnień na temat zawiłości ruchu drogowego. Oczywiście pytania w Niemczech są ogólnodostępne. O bezpieczeństwie na niemieckich drogach, kulturze i przygotowaniu kierowców do kierowania pojazdami nawet nie będę pisał.

W naszym wypadku, jeżeli pójdziemy na ilość, a na pewno pójdziemy, to nadal pomimo w miarę dobrego przygotowania, kursant będzie i tak miał problem z zaliczeniem egzaminu. Pojawią się absurdalne pytania, które z bezpieczeństwem ruchu drogowego będą miały średni, żeby nie powiedzieć żaden związek. Takie pytania muszą się pojawić, bo jak wcześniej pisałem nie da się ułożyć sensownych 5000 pytań nie posuwając się do absurdów.
No więc, o co tu chodzi? Nie wiadomo? To jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Tak, chodzi o kasę. Teraz to będzie baza. Może nawet dojdzie do 10 000. A dlaczego? Będzie powołana komisja ds. pytań. Przewodniczący, sekretarz i 37 członków. Otóż każdy typ z komisji będzie otrzymywał 110 zł za utworzenie i zweryfikowanie pytania. I teraz najlepsze, to on je będzie weryfikował. Będą prześcigali się w układaniu pytań, ponieważ motywacją będą po prostu pieniądze a nie bezpieczeństwo ruchu drogowego. Gdzie jestem? Nie wiem i nie biorę prochów. Może czas zacząć? Przekręt w biały dzień. No i jeszcze cwaniacy z PWPW, ITS i wyrolowane prywatne firmy będą sprzedawali te pytania. Także szanowny kursancie, za pytania zapłacisz dwa razy. Raz poprzez wynagrodzenie dla komisji a drugi raz za te same pytania w jakimś wydawnictwie.

Co, rolują Cię jak mogą? Nie przejmuj się, moja strona będzie w miarę możliwości udostępniać pytania za darmo. Na razie jest ich 900, ale podjąłem walkę o udostępnienie całej bazy. Proszę Cię jedynie o udostępnienie, polubienie i powiadomienie innych osób, że taka strona istnieje.
Pozdrawiam i życzę powodzenia.