2015 rok i nowe zasady szkolenia

Zbliża się Nowy Rok a w związku z tym nastąpią zmiany w procesie uzyskiwania uprawnień na prawo jazdy. Od 1 stycznia 2015 roku każdy kto będzie się ubiegał o takie uprawnienia będzie mógł być zwolniony z kursu teoretycznego pod warunkiem, że zaliczy z wynikiem pozytywnym egzamin teoretyczny w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego. Gdy już zaliczy egzamin z wynikiem pozytywnym, udaje się do wybranego Ośrodka Szkolenia Kierowców z zaświadczeniem z WORD o tym, że zdał egzamin. W OSK oświadcza, że:
1. W związku z tym, że posiada zaświadczenie o pozytywnym wyniku egzaminu teoretycznego nie będzie uczestniczył w zajęciach teoretycznych i prosi o rozpisanie jazd.
2. Może, nawet jeżeli posiada zaświadczenie o zdanym egzaminie teoretycznym w WORD, zgłosić chęć odbycia kursu teoretycznego. Właściciel OSK ma obowiązek umożliwić odbycie takiego kursu.
Oczywiście po zakończeniu kursu, bez względu na opcję jaką wybrał kandydat na kierowcę, udaje się on, wyłącznie na egzamin praktyczny do WORD.
I warto tu zadać pytania. Czy mimo braku obowiązku uczestnictwa w szkoleniu teoretycznym lepiej z niego skorzystać? Czy wiedza tam przekazywana może okazać się nieoceniona? Czy brak szkolenia teoretycznego radykalnie wpłynie na bezpieczeństwo ruchu drogowego? Czy będzie w związku z tym więcej wypadków drogowych? Kto na tych zmianach zyska a kto straci?
Na te i inne pytania nie znam odpowiedzi. Jeżeli ktoś mówi, że zna, to buja w obłokach, albo nie wziął odpowiednich tabletek. Można jedynie dywagować. Pamiętam jak kilka miesięcy temu było wielkie larum, że kierowcy, którzy posiadają prawo jazdy kategorii B mogą kierować motocyklem do 125 m3. Nie znam statystyk, ale nie słyszę i nie widzę w wiadomościach aby masowo zabijali się w wypadkach motocykliści.
Myślę, że i w tym wypadku nic złego się nie stanie. Nie widzę nic zdrożnego, aby ojciec, brat, ciotka klotka przekazała wiedzę teoretyczną. Nie robiłbym problemu z tego aby wiedzę nabywać z dostępnej literatury, programów komputerowych czy kursów e-learning. Uważam, że jest to lepsze niż zgnuśniały instruktor, który rozda płyty CD z testami, albo w najlepszym wypadku puści jakiś filmik w TV. Nie ważne kto, gdzie i jak? Ważne aby przyszły kierowca miał wiedzę i umiał się zachować na drodze. Przecież i tak zweryfikować ma to państwowy egzamin na prawo jazdy w WORD. Tęgie głowy przygotowały tysiące mądrych pytań, przez które nie powinien prześlizgnąć się żaden niedouczony kursant. Teraz zostanie powołana nawet komisja weryfikacyjna ds. pytań. Pewnie będą jeszcze mądrzejsze.
Tym gorsze państwo im więcej zakazów i nakazów. Jestem za wolnością wyboru. Polacy nie są idiotami, skoro w innych krajach taka metoda zdobywania uprawnień do kierowania pojazdami zdaje egzamin, to i w Polsce też powinien się sprawdzić. Pragnę jeszcze przypomnieć, że w naszej kochanej ojczyźnie takie rozwiązanie funkcjonowało.
Życzę wszystkim powodzenia w nowych realiach.